Zaloguj

Zaloguj

bulls cavs game

Po meczu, w którym Byki nie sprostały młodym Lakers, przyszło im zagrać z aktualnymi mistrzami NBA prowadzonymi przez LeBrona. Jednak to Cavaliers okazali się gorzej dysponowani, a po porażce w United Center dobili to długiej (jak na nich) serii trzech kolejnych porażek.

Efektownie z dystansu spotkanie rozpoczęli urzędujący mistrzowie NBA, bo trzy ich rzuty dystansowe wpadły do kosza (2 razy JR Smith). Bulls w odwecie zdominowali grę w pomalowanym, gdzie Lopez i Gibson byli lepsi od grających na ich pozycjach Love’a i Thompsona. Obie ekipy skupiły się na poczynaniach w ataku i praktycznie bez większych problemów punktowały. Efekt był tak, że Cavs prowadzili 33-30 po pierwszej kwarcie, trafiając 64% swoich prób. Byki nie miały szczęścia z dystansu, ale osiągnęli swoją zdobycz m.in. dzięki 10 punktom Gibsona spod kosza (5/5 FG) i 8 Jimmy’ego.

Fatalnie Chicago zaczęli drugą kwartę, pozwalając rywalom na łatwe punkty i run 7-0, m.in. po indywidualnych błędach Niko w obronie. Szybko na boisko wróciła większość starterów Bulls, ale co ciekawe również po stronie gości na boisku ciągle przebywali zawodnicy pierwszego unitu. Doskonałą grę kontynuował Gibson, który był nie do zatrzymania dla swoich vis–à–vis. Cavs natomiast dobrze dzielili się piłką i obok dużej ilości asyst utrzymywali ponad 60% skuteczność. Cały czas Chicago próbowali gonić, a prowadzili ich na zmianę Rondo i Gibson, którzy (wydaje się) trafili na najłatwiejsze matchupy na swoich pozycjach. Ekipie z Chicago, w końcu, udało się wyjść na prowadzenie w ostatniej minucie połowy, ale Gibson chwilę później nabrał się na pump fake’a Love’a i goście kończyli tę odsłonę rzutami wolnymi. Dało to im prowadzenie 60-59, choć centymetra zabrakło Niko, by trafić równo z syreną. Byki rozgrywały mecz na styku z mistrzami NBA, chociaż przez pierwsze 24 minuty nie trafili ani razu za trzy – 0/8 z dystansu.

{vine}5ULZMZKtMLM{/vine}

Chicago w drugiej połowie zdarzało się już mieć na koncie dobre zagrania w defensywie i wyszli na prowadzenie. W czwartej minucie Wade przełamał niemoc i z trudnej pozycji trafił pierwszą trójkę dla gospodarzy. W połowie trzeciej kwarty Bulls prowadzili 8 punktami i wszyscy starterzy mieli dwucyfrowe zdobycze punktowe – jednocześnie jako drużyna notowali tylko 1/10 zza łuku przy 5 na 13 z dystansu rywali. Dopiero w swojej 27 minucie i 10 próbie Taj pierwszy raz nie trafił w tym spotkaniu do kosza. W końcówce kwarty grę na swoje barki wzięli Wade i Butler, którzy indywidualnie rozwiązywali akcje ofensywne swojej ekipy. Opłaciło się to na tyle, że trzecie kwarta padła łupem Byków 29-20 i przed ostatnią odsłoną miejscowi prowadzili 88-80.

{vine}5ULMgt0dJaw{/vine}

Chociaż ostatnia kwarta zaczęła się wyrównanie, to gdy na parkiecie pozostawał fatalny tej nocy Niko i kiedy Lebron wziął ciężar gry na swoje barki, to nagle w czwartej minucie różnica zmniejszyła się do poziomu dwóch oczek. Bulls nie istnieli za łukiem – 2/15 i nie potrafili dobrze zapowiadających się akcji zamienić na powiększenie prowadzenia, co w pojedynku z takim przeciwnikiem kosztuje dużo. Pudła Miroticia nadrobił Rondo, który pierwsze zebrał piłkę w ataku i dobił (dozbierał tym samym do Triple Double), a potem sam trafił trójkę (!). Bulls mozolnie wychodzili na prowadzenie, ale Cavs trzymali się blisko głównie dzięki przebudzeniu Love’a, który znajdywał się wolny w rogu i zaczął w 4 kwarcie być skuteczny. Ostatnie minuty to jednak czas Wade i Miroticia. Hiszpan po niemrawym całym spotkaniu przebudził się i chociaż nadal nie trafiał, to zabrał piłkę z rąk LeBrona

{vine}5ULHqQYz2Hi{/vine}

i zablokował Irvinga przy próbie rzutu z dystansu,

{vine}5ULIwVXvQe5{/vine}

czym mocno przyczynił się do przejęcia końcówki meczu przez Chicago. Wade zagrał jeden z najlepszych swoich meczów w nowej drużynie i uśmiechnięty mógł udzielać pomeczowego wywiadu.

 

{vine}5ULXqzEUTXe{/vine}

BOXSCORE

Plusy:

- Mamy pierwsze TD w sezonie – najlepszy mecz w Bulls Rajona Rondo: 15 punktów (7/12 FG, 1/1 FG3), 12 asyst, 11 zbiórek, 3 przechwyty i blok.

- Przemiana Niko, który wydawał się niepotrzebny przez większość spotkania, ale są rzeczy, których nie zobaczysz w statystykach i Mirotic tej nocy właśnie innymi elementami pomagał drużynie.

- Demolka na desce – wygrana 49-33.

- Wymuszenie aż 18 strat Cavaliers i siedmiu samego LeBrona.

- Obrona była skokowa, ale w 1 połowie Bulls kompletnie wyeliminowali Love’a, a w czwartej kwarcie z meczu zniknął Irving.

- Zwycięstwa nad drużynami LeBrona smakują najlepiej.

Minusy:

- W Bulls od kilku spotkanie ma czegoś takiego jak ławka rezerwowych, a poza tym nie widać by trener Hoiberg miał jakiekolwiek zaufanie do młodych graczy: 6 minut Granta, 4 Valentina – nie zdążyli nawet nic zepsuć.

- Jak zawsze w meczach z Cavs, sędziowanie pozostawiało sporo do życzenia, chociaż znalazł się odważny, który odgwizdał faul w ataku czy kroki LeBronowi. Hitem meczu dla mnie były 4 albo więcej kroków Shumperta przy layupie sam na sam z koszem.

- Przez pierwsze 24 minuty to zawodnicy nawet jakoś się specjalnie nie faulowali, obrona była trzymana na drugą połowę.

- FATALNA skuteczność Byków z dystansu – 3/18 – szacun, że mimo tego wygrali mecz z trafiającymi 10/26 z dystansu rywalami.

 

{vine}5ULIEwxb9l9{/vine}

 

Oceny zawodników:

 

Dwyane Wade   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.67 (35 Votes)
Jimmy Butler   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.37 (34 Votes)
Robin Lopez   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.83 (30 Votes)
Taj Gibson   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.85 (33 Votes)
Nikola Mirotic   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.03 (29 Votes)
Isaiah Canaan   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.70 (25 Votes)
Jerian Grant   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.19 (21 Votes)
Rajon Rondo   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.76 (35 Votes)
Denzel Valentine   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.10 (21 Votes)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież